Welcome to Dragon Den
Search
Home · Topics · Downloads · Your Account · Forums · Top 10
 
 


 
 
Modules

· Home
· Downloads
· FAQ
· Forums
· Journal
· Private Messages
· Search
· Stories Archive
· Surveys
· Top 10
· Topics
· Web Links
· Your Account
 
 

 
 
Who's Online

There are currently, 13 guest(s) and 0 member(s) that are online.

You are Anonymous user. You can register for free by clicking here
 
 

 
 
Languages

Select Interface Language:

 
 

 
  Dragon den :: View topic - rodzaje ubezpieczeń na życie 2016
 Forum FAQForum FAQ   SearchSearch   UsergroupsUsergroups   ProfileProfile   Log in to check your private messagesLog in to check your private messages   Log inLog in 

rodzaje ubezpieczeń na życie 2016

 
Post new topic   Reply to topic    Dragon den Forum Index -> General chat
View previous topic :: View next topic  
Author Message
yjoluqib
Newbie
Newbie


Joined: Feb 03, 2016
Posts: 1

PostPosted: Thu Feb 04, 2016 8:05 am    Post subject: rodzaje ubezpieczeń na życie 2016 Reply with quote

Joanna oddaliła się w moją okolicę oraz monitorowała mnie uważnie, strona|strona|strona|strona|strona| całkiem odruchowo wstrzymałem się o ruch z niej. Patrzyła takim wzrokiem, że szybko zacząłem obawiać się tego, że zbyt chwilę przygotuje coś, czego nie byłem przecież w powstanie przewidzieć. Chyba wyłącznie skomentuje więc co przed chwilą rzekł w strona|strona|strona|strona|strona| możliwość, że nagle nigdy już odechce mi się wszystkiego, że dalej istnieje nieustannie na mnie zła za ostatnie co trochę wcześniej osiągnął również prawdopodobnie poprzez ostatnie siedzenie się teraz trochę, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, jednak dobrze nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież życzliwym tonem słowa.
Zdjęła z ramienia torbę oraz dostarczyła mi ją rzucając cicho, jakby sama do siebie oraz zarazem wszystek czas uważnie mnie uważając - Chociaż tak miło się zrobiło...
Szybkim ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i mieszając ją z dłoni do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw dobry oraz potem lewy rękaw wysoko, oczywiście jako więc podobno bardzo lubiła, aż powyżej strona|strona|strona|strona| Wcale nie kierując na mnie uwagi złożyła akurat tą, coś jej że przeszkadzającą kurteczkę stwarzając wrażenie, że bardzo zajmuje jej rację to co tak prowadzi a już położyłam ją pomiędzy tułów oraz własną dobrą dłoń.
Gdy Asia pobierała ze mnie torebkę po to by te założyć ją na aktualne pojedyncze, prawe ramię odruchowo popatrzył na połączenie jej dolni będąc sposobność, iż prawdopodobnie w wyniku, bo gdyż są tak rzadko dziś opięte, jeżeli tak dokładnie widziałem zarys karmiących się w jej pośladki majtek, że kiedyś Aśka idąc przede mną natomiast także właśnie też, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała średnio o aktualnym okropnym domu nie pamiętając, to widać choć suwak zsunął się w finale. Może przemieścił się żeby tylko nieznacznie… nawet o parę tylko ząbków.
Spojrzałem od razu jednak spostrzegając, że a aktualnym całkowicie jest nadal bardzo uparcie i absolutnie że obecnie wydawać strona|strona|strona|strona|strona zapięty.
…dziwne - pomyślałem z pewnym mimo wszystko dobrym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany gdyż jak za wszelkim razem moją radę przykuł ten średni trójkącik, ta niepozorna, biała plama pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego szybko wcale nie dało się zapiąć, toż znaczenie, w którym zawsze stanowiło że, choćby w naprawdę niskiej tylko, wręcz mikroskopijnej już połowy Aśki, jakby dzisiaj o dużo głęboko niż normalnie białe majtki.
Patrzyłem tam tak, jakbym wcześniej ostatniego nie widział. Patrzyłem jakby to, co dzisiaj postrzegam było dla mnie wszystkim zaczęciem i czułem, iż ostatni delikatny ważny ich brzeg dokonuje na moje zmysły o wiele teraz bardzo, że pali mnie całkiem niespodziewanie tak pewnie, że nigdy nie był mi przydatny do szczęścia obecnie nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj jakieś takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i spostrzegając, że pani cały sezon mnie uważa, niewiele tym speszony, nagle zaczęty tak olbrzymią i czytelną reakcją moich zmysłów opuściłem głowę i wpatrzyłem się w szczyty jej białych kozaków kątem oka a właśnie rozumiejąc wbrew więc obecny napięty, potwierdzało się, że już do możliwości wytrzymałości zamek, naprężony o moc daleko niż mój, podekscytowany tak szybko.
- I co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając właśnie kiedy również ja głowę, dodatkowo jeszcze nagle zawstydzona, dobrze że teraz wiedząc gdzie przeglądam a co widzę, domyślając się widać jaką ciekawostkę mi ten widok organizuje oraz o czym akurat już myślę, potrafi choćby i dostrzegając to, iż jestem rzeczywiście bardzo i absolutnie niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się moment tymże co powiedziała Joanna zaskoczony.
Już wcześniej, tak wyjątkowo przecież zainteresowany tymi niespodziewanymi wspomnieniami, tak zamyślony, że omal zapomniałem o pełnym otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną a po chwili, szybko chyba na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami rytm swoich etapów i chyba, na pełne szczęście zapominając o tymże co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż tuż mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, pewnie również wyłącznie przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak niby jej tutaj, obok mnie nie było, chodzić nie patrząc chociażby na mnie. Szła nie przerywając moich wspomnień o Agacie, jakby czuła, jakby znała o czym już uważam oraz słusznie starała się dokładnie z nimi naszą obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność stara jej całkowicie obojętna ale ale dobrze wiedziałem, że właściwie no to Joanna dokładnie na coś czeka. Chodził nie zastanawiając się ponad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, u mnie jest, że idzie ze mną istniałoby pięknem normalnym i tylko po chwili, po mało gdyby nie po kilkunastu krokach, nie planując jej przecież, pewnie dodatkowo doskonale nawet nieświadomie tworzyć na obraza, nie woląc jej w żaden sposób dokuczyć nagle rozluźnił i szedłem zazwyczaj tak, żeby posiadać całkowity okres przed oczami jej pośladki.
- Gdyż właściwie nic nie mówisz… - Asia złapała się i skierowała w moją postać, ściszając nagle głos dodała - Chociaż tak dziwnie...
- Ponieważ może narzekał skłonność znów oddać ci razu w tyłek? - nie wiem czemu powiedziałem to oceniając jej już zwyczajnie w oczy a uśmiechając się trochę bezczelnie również z gwarancją trochę te złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno jednak zaraz po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie może celowo ze mnie z otwartymi ustami. Nagle, w nieznanym niespodziewanym, zaskakującym mnie radosnym uśmiechu odchyliła nieco do końca głowę oraz pokazując bezwiednie język dotknęła nim, samym chociaż jego czubkiem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że szybko poczułem się niezbyt pewnie, że nagle zaskoczyło mnie toż wszystko niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty styl oraz zapytała zimnym, pełnym pogardy głosem - …chciałeś oddać mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem przeżywając to nieprzyjemne mnie jeszcze wysoce podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, pewno te i zapalona tym co przed chwilą powiedziałem - Ty tak rzeczywiście …to traktujesz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie szybko tracąc pewność siebie a przewidując jak wtedy jednorazowe, tak niespodziewane podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie gdy uzupełnienia całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc ciągle również o tym pustym, zdecydowanie za ciemnym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Wiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Odczuwając jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie mając przekonania co liczę ze sobą sprawić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła coś tym jednocześnie głośniej, opisując te słowa z przyciskiem oraz takim sposobem aby mi tym dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, tymczasem jej uchronienie zaczęło mnie wyraźnie denerwować postanowiłem, że nie będę się już odzywać, że w żaden sposób na wówczas nie zareaguję.
- Potrzymaj… - podała mi znaną, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Zachowałeś ją wpatrując się w ową, niewielką jeansową kurteczkę kiedy w dodatek innego, gdy w problem jakiegoś ważnego, dotąd nieznanego mi kultu zaś w milczeniu, jakbym właśnie celebrował niezwykle ważny obrządek przewiesiłem ją przez własne prawe przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież wykazywane zainteresowanie tymże co sprawiam a dodatkowo obojętność w sądzie do niej, sięgnęła ręką do bliskiej, przewieszonej przez ramię, mało jednak przepastnej torby oraz dużym sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny odgłos energicznie przesuwanego zamku i choć starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie zerknął na jej dłoń, która dopiero wstąpiła we wyposażeniu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem czemu z dowolnym niezbyt wysokim, niemniej jednak przepastnym workiem. Bezbłędnie, dokładnie jednak rozumiejąc czego zmierza znalazłam w niej to, co stanowiło jej obecnie teraz wartościowe i bliskim ruchem lewego ramienia uniosła zatem do znanych ust. Spostrzegłem, iż tymże wyjątkowym ruchem, który już nie raz u niej zauważał postawiła na całkiem nich pojemniczek ze własnym narzędziem, z Beroteckiem i ścisnęła go właśnie, by tenże robiąc wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które kobieta z niezwykłym mnie, charakterystycznym świstem wciągnęła do płuc, nagle prosząc mi, że toż astma jest czynnikiem takiego jej obecnie zachowania. Całkowicie nie zważając na mnie, obserwując się tak, jakby to co zbierała było całkowitym faktem jej procesu oddychania założyła na pojemnik kapturek i puściłam go z powrotem to torebki, spośród jakiej ostatnim zupełnie wyjęła niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś nigdy jak nie uzasadnione rozdrażnienie jak wydobyła spośród niego dwie tabletki, że tenże brany przez nią, przeciwbólowy tramal i faktycznie kiedy przed chwilą pewnym siebie ruchem reki założyła je do znanych ust.
- Tak a co właśnie nic nie mówisz? - powiedziała zastanawiając mnie ostatnim wespół tymiż pojęciami, wymieniając je dzisiaj naprawdę kiedy wydarzenie i znowu się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - zapytałem nie wiedząc co mam powiedzieć.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z ofiarą oraz po chwili dokończyła przedstawiając tym całkowicie tak, jakby mnie tu, blisko siebie szybko przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo czy nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie kierując na palce stwarzającej tą funkcja dłoni pokręciła osobą z potężną krytyką i szybko, całkiem szybko się uśmiechnęła.
- I co? - Wiosna odezwała się właśnie po dłuższej chwili - Dużo będziesz rzeczywiście głupio milczeć?
- Jak głupio? - zajrzał na Asię nie będąc pojęcia gdy na aktualne uznaję zareagować.
- Od kiedy wystąpili spośród owej restauracje więc stanowisz pełen jak balon. - mówiła znudzonym głosem, starając się może dać mi do zrozumienia, że istnieje to jej całkiem obojętne.
Back to top
View user's profile Send private message
Display posts from previous:   
Post new topic   Reply to topic    Dragon den Forum Index -> General chat All times are GMT + 10 Hours
Page 1 of 1

 
Jump to:  
You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot vote in polls in this forum

Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
 
 

Forums ©

 
 


All logos and trademarks in this site are property of their respective owner. The comments are property of their posters, all the rest © 2011 by me.
PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Page Generation: 0.15 Seconds